Dzień Kobiet bywa świętem kwiatów, życzeń i uprzejmych gestów.
To wszystko jest miłe.
Ale być może jest to także dobry moment, żeby zadać sobie głębsze pytanie.
Nie tylko o to, jaką kobietą jestem dziś.
Ale także o to, jaką kobietą się staję.
Psycholog i filozof Erich Fromm napisał kiedyś zdanie, które bardzo mnie poruszyło:
„Najważniejszym zadaniem człowieka w życiu jest dać życie samemu sobie – stać się tym, kim naprawdę jest.”
Ta myśl była dla niego jednym z najważniejszych wątków całej filozofii życia.
Fromm uważał, że człowiek nie rodzi się „gotowy”.
Rodzimy się z pewnym potencjałem.
Z ziarnem.
Ale to, jakie z tego ziarna wyrośnie drzewo, zależy od naszego życia, wyborów i odwagi.
Fromm mówił o czymś, co nazywał drugimi narodzinami.
Pierwsze narodziny są biologiczne.
Drugie są egzystencjalne.
To moment – albo raczej proces – w którym człowiek zaczyna świadomie kształtować siebie, zamiast jedynie powtarzać wzorce przejęte z otoczenia.
To proces, który trwa całe życie.
W przypadku kobiet ten proces bywa szczególnie złożony.
Zachodzący pomiędzy oczekiwaniami, a sobą.
Od najmłodszych lat uczymy się wielu rzeczy o tym, w jaki sposób powinnyśmy istnieć.
Jak być dobrą córką.
Jak być miłą.
Jak być rozsądną.
Jak nie sprawiać problemów.
Jak być wystarczająco dobrą.
Niektóre z tych wskazówek są cenne.
Ale bardzo często, gdzieś po drodze, zaczynamy mylić głos świata z głosem własnego życia.
Fromm nazywał to zjawisko pseudo-ja.
To sytuacja, w której przyjmujemy cudze oczekiwania, opinie i wartości tak głęboko, że zaczynamy wierzyć, że są nasze.
Robimy to z bardzo ludzkiego powodu.
Bo chcemy przynależeć.
Bo chcemy być kochane.
Bo chcemy być bezpieczne.
Ale cena bywa wysoka.
Bo gdzieś pod tym wszystkim wciąż istnieje nasze autentyczne ja – często ciche, czasem niepewne, ale żywe.
I ono nie przestaje do nas mówić.
Czasem jako tęsknota.
Czasem jako niepokój.
Czasem jako pytanie: czy to naprawdę jestem ja?
Fromm używał także ważnego pojęcia: orientacji produktywnej.
Nie chodziło mu o produktywność w sensie wydajności czy osiągnięć.
Chodziło o coś znacznie głębszego.
Według Fromma człowiek realizuje swój potencjał wtedy, gdy używa swoich zdolności – rozumu, wrażliwości i miłości – w sposób twórczy.
Produktem tego procesu nie jest rzecz.
Produktem jesteśmy my same.
Nasza dojrzałość.
Nasza zdolność do kochania.
Nasza odwaga do bycia sobą.
W tym sensie życie staje się procesem tworzenia własnej osoby.
W jednej ze swoich najbardziej znanych książek Fromm opisał także różnicę między dwoma sposobami życia:
trybem „mieć” i trybem „być”.
Tryb „mieć” polega na gromadzeniu.
Mieć więcej rzeczy.
Mieć większy status.
Mieć więcej potwierdzeń swojej wartości.
Tryb „być” wygląda inaczej.
To życie skierowane ku doświadczeniu.
Ku relacjom.
Ku poznawaniu siebie.
Ku temu, co naprawdę wzbogaca nasze życie od środka.
Fromm uważał, że dopiero w tym drugim trybie człowiek zaczyna naprawdę żyć.
Co pomaga wracać do autentycznej siebie?
Fromm nie proponował żadnych magicznych metod.
Mówił raczej o prostych, ale wymagających postawach.
O ciszy i koncentracji, które pozwalają usłyszeć własne myśli.
O krytycznym myśleniu, które pomaga odróżnić nasze przekonania od tych przejętych z zewnątrz.
O uważnej aktywności – pełnym byciu w tym, co robimy.
I o spontaniczności, która jest jednym z najpiękniejszych sygnałów autentyczności.
Kiedy działanie wypływa z naszego wnętrza, a nie tylko z obowiązku.
Kiedy nasze życie zaczyna być wyrazem nas, a nie tylko odpowiedzią na oczekiwania.
Być może Dzień Kobiet może być właśnie takim momentem zatrzymania.
Nie tylko świętem kobiecości w sensie społecznym.
Ale także zaproszeniem do czegoś głębszego.
Do pytania:
jak wygląda proces rodzenia samej siebie w moim życiu?
Jakie ziarna noszę w sobie od dawna?
Jakie części mnie czekają jeszcze na rozwinięcie?
Bo być może najpiękniejszą rzeczą w byciu kobietą – i w byciu człowiekiem – jest to, że nie jesteśmy skończonym projektem.
Jesteśmy procesem.
I dopóki żyjemy, możemy wciąż stawać się bardziej sobą.
Pytania od serca:
- Które części twojego życia czujesz jako naprawdę swoje – a które są raczej odpowiedzią na oczekiwania innych?
- Gdybyś pozwolił/a sobie bardziej ufać własnej naturze – co w moim życiu chciałoby dziś wzrosnąć?

Jeśli stoisz na życiowym rozdrożu, zastanawiasz się co dalej i chcesz zbudować życie oparte na swoim Darze, zapraszam Cię do pobrania D.A.R.mowego e-booka „5 kroków do rozpoznania Twojego D.A.R.u”. Znajdziesz go na stronie: https://magdamoskal.com/5-krokow/.
Przekaż ten link również znajomej osobie, która sądzisz, że mogłaby z niego skorzystać.
Dbaj o siebie, bo jesteś Darem.
Magda

