Czasem wydaje nam się, że widzimy siebie jasno.
Że nasze przekonania o sobie są „obiektywne”.
Że tak po prostu jest: taka jestem, taka nie jestem, do tego się nadaję, do tego nie.
Ale to nie jest prawda.
Nie widzimy siebie wprost.
Widzimy siebie przez filtry – cienkie warstwy dawnych doświadczeń, słów, spojrzeń, zaniedbań, których doświadczyłyśmy.
Filtry, które nie należą do nas, ale które przykleiły się do naszych oczu, zanim zdążyłyśmy w ogóle zrozumieć świat. I zrozumieć siebie.
Filtrem nazywam wszystko co stoi pomiędzy nami, a miłością, powodując zniekształcony obraz świata i nas samych.
Filtry najczęściej biorą się z momentów, w których nie miałyśmy wystarczająco dobrych świadków naszego życia.
Rodzice robili, co mogli, z zasobami, którymi dysponowali.
Ale jeśli byli emocjonalnie niedostępni, zestresowani, przytłoczeni – nauczyłyśmy się patrzeć na siebie przez filtr ich własnych lęków, ich pośpiechu, ich zmęczenia, ich niewypowiedzianych ran.
A dziecko, które nie otrzymuje odbicia „jesteś ważna”,
zaczyna wypełniać tę pustkę własną interpretacją:
„Nie widzą mnie, nie jestem warta zauważenia.” Tak zapisały to nasze małe ciała.
I wtedy rodzi się wstyd.
Wstyd, który nie ma nic wspólnego z winą.
Wstyd będący doświadczeniem dziecka żyjącego w deficycie miłości.
Nie dlatego, że rodzice nas nie kochali.
Ale dlatego, że nie potrafili okazać nam miłości w sposób, którego wtedy potrzebowałyśmy:
z obecnością, czułością, emocjonalną dostępnością.
Żyjemy więc często z dwóch perspektyw patrzenia na siebie:
Z perspektywy wstydu:
- „Jestem niewystarczająca.”
- „Jestem trudna do kochania.”
- „Muszę zasługiwać.”
- „Coś jest ze mną nie tak.”
- „Jak zrobię to lepiej, wreszcie będę dobra.”
To echo starego bólu. Język dziecka, które było samo w zbyt wielu momentach.
Ale również z perspektywy miłości i godności.
Z miejsca, które jest w Tobie od zawsze.
- „Jestem kochana.”
- „Jestem ważna.”
- „To, co czuję, ma znaczenie.”
- „Nie muszę zasługiwać.”
- „Jestem wystarczająca, zanim zrobię cokolwiek.”
To są zdania, które przypominają kim byłaś, zanim nauczyłaś się wątpić w siebie.
To powrót do własnej godności.
Do tej części Ciebie, która była prawdą zanim przyszły filtry.
Jeżeli jednak twój umysł odrzuca takie zdania-afirmacje (afirmujące życie i miłość) jako nieprawdziwe, możesz zacząć zadawać sobie pytania-błogosławieństwa. Ponieważ umysł jest tak skonstruowany, że chcąc nie chcąc, na pytania szuka odpowiedzi.
„Jestem niewystarczająca.”
Co sprawia, że jestem godna miłości taka, jaka jestem?
„Muszę udowadniać.”
Co we mnie ma wartość niezależnie od działania?
„Nie zasługuję.”
Co we mnie sprawia, że zasługuję tylko dlatego, że istnieję?
„Coś jest ze mną nie tak.”
Co może mi dzisiaj przypomnieć, że jestem dobra, a moje rany to nie ja?
Po zadaniu sobie pytania, nie szukaj na nie odpowiedzi. Pozostań z nim, swobodnie oddychając. Nie próbuj się do niczego przekonywać. Pozwól, by odpowiedź pojawiła się miękko – najpierw jako przeczucie, w swoim czasie.
Pytania od serca:
- Przez jaki filtr najczęściej patrzysz na siebie?
- Jakie sytuacje wywołują w Tobie dawną narrację o niewystarczalności?
- Jakie przeszłe doświadczenie mogło stworzyć ten filtr?
- Jak brzmi pytanie-błogosławieństwo, które może zastąpić stare zdanie ze wstydu?
- Jak zmienia się twoje ciało, kiedy zadajesz sobie to pytanie?
- Co możesz dziś zrobić, by zobaczyć siebie trochę łagodniej i bardziej prawdziwie?

Jeśli stoisz na życiowym rozdrożu, zastanawiasz się co dalej i chcesz zbudować życie w oparciu o swój DAR, zapraszam Cię do pobrania D.A.R.mowego e-booka „5 kroków do rozpoznania Twojego D.A.R.u”. Znajdziesz go na stronie: https://magdamoskal.com/5-krokow/.
Jeśli znasz kogoś, komu przydałby się ten e-book, prześlij jej / jemu powyższy link.
Dbaj o siebie, bo jesteś Darem.
Magda

