Są w naturze miejsca, które uczą nas czegoś, czego współczesność zdaje się nie pamiętać.
Puszcza, w której wszystko dzieje się powoli.
A w niej, grzybnia, niespiesznie rozgałęziająca swoje mikroskopijne struktury w potężną sieć.
Ciepła, wilgotna ziemia, która nie spieszy się ani o sekundę, a jednak daje życie wszystkiemu, co rośnie na powierzchni.
Głęboki reset jest właśnie taki.
Jak położenie się na miękkim mchu i pozwolenie, by ziemia przez chwilę oddychała za nas.
Jak wejście w stan bycia samym istnieniem. W przestrzeń, w której nie trzeba robić nic, po to byśmy mogły powracać do życia zasilone.
To nie jest lenistwo.
To regeneracja.
To powolne procesy, których nie da się przyspieszyć.
Czasem słyszymy w sobie „nie chce mi się” i od razu próbujemy się zmobilizować.
Ale często to zdanie ma inne znaczenie.
Oznacza – potrzebuję przez chwilę pozostać w świadomej obecności.
Potrzebuję wejść do własnej wewnętrznej Puszczy.
Z teorii poliwagalnej wiemy, że nasz układ nerwowy porusza się w trzech podstawowych stanach, które dla ułatwienia możemy opisać kolorami:
“czerwony” – działanie, mobilizacja energii
Biegniemy, wykonujemy, ogarniamy. Jesteśmy w aktywności.
“niebieski” – odpuszczenie, zatrzymanie, zamrożenie
Ciało mówi: „stop”. To czasem wygląda jak bierność, ale w istocie jest prośbą o głęboką regenerację.
“zielony” – harmonia, równowaga, obecność
To przestrzeń, w której działanie staje się wyborem, a nie przymusem.
Tu następuje integracja, poczucie bezpieczeństwa, przepływ.
Głęboki reset to zauważenie, że nasze ciało coraz częściej wpada w niebieski i pozwolenie ciału na regenerację, by mogło wrócić do zielonego.
Zatrzymanie nie jest końcem – jest przejściem.
Wiele z nas boi się, że jeśli się zatrzyma, to już z tego nicnierobienia nie wyjdzie.
Że wpadnie w bierność, że straci tempo, że nie odzyska siły.
Ale to lęk pochodzący z przeszłości – z czasów, kiedy nie mogłyśmy odpocząć, bo nikt nie wspierał nas emocjonalnie.
Pośpiech i przymus robienia to często znaki, że ciało pamięta przetrwanie, a nie bezpieczeństwo.
Do działania wraca się nie z napięcia, ale z bezruchu.
Najbardziej jakościowe działanie rodzi się nie z presji, ale z przestrzeni.
Nie zawsze chodzi o to, by robić mniej.
Chodzi o to, by działać z miejsca, które jest całe.
Które zostało nakarmione odpoczynkiem.
Które mogło na chwilę być tylko „istnieniem”, bez oczekiwań i bez efektywności.
Chodzi o to, by działanie było wyborem, a nie przymusem. I by odnaleźć swój rytm.
Czasem najodważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić, jest pozwolić sobie na powolność.
Na oddech.
Na nicnierobienie.
Na powrót do własnej Puszczy.
I tak – to zatrzymanie potrafi być trudne.
Bo wymaga spotkania się z tym, co czeka pod powierzchnią: emocjami, lękiem, zmęczeniem, potrzebami, które zbyt długo były niezauważone.
Ale to właśnie one – wysłuchane – tworzą przestrzeń dla Twojego przyszłego działania.
Pytania od serca:
- Co twoje ciało próbuje Ci powiedzieć, gdy „nie chce Ci się” czegokolwiek robić?
- Jak wyglądałoby twoje dziś, gdybyś pozwolił/a sobie na 5% więcej bezruchu?
- Co w tobie regeneruje się tylko w ciszy i spowolnieniu?
- Czego potrzebujesz do pełnej regeneracji – ile czasu, kiedy, wypełnionego czym? Może chcesz po prostu usiąść wygodnie / położyć się i wsłuchać w swoje ciało?
- Jaki jest twój rytm? Ile nicnierobienia potrzebujesz codziennie? Ile dni wolnych, pełnego resetu, potrzebujesz w miesiącu? A w roku?

Jeśli stoisz na życiowym rozdrożu, zastanawiasz się co dalej i chcesz zbudować życie w oparciu o swój DAR, zapraszam Cię do pobrania D.A.R.mowego e-booka „5 kroków do rozpoznania Twojego D.A.R.u”. Znajdziesz go na stronie: https://magdamoskal.com/5-krokow/.
Jeśli znasz kogoś, komu przydałby się ten e-book, prześlij jej / jemu powyższy link.
Dbaj o siebie, bo jesteś Darem.
Magda

