Jeśli zastanawiasz się czy czegoś chcesz,
najprawdopodobniej tego nie chcesz.
Gdyby twoje ciało oraz głowa były zgodne,
nie miałabyś dylematu.
Ponieważ jednak nauczyłyśmy się bardziej polegać na głowie,
tkwimy w dylematach.
Ciało mówi „nie”.
Głowa znajduje argumenty na „tak”,
żeby nie stracić okazji,
żeby nie żałować…
Ale, to co głowie wydaje się „świetną okazją”
często nie jest podyktowane
naszymi prawdziwymi potrzebami,
tylko tym co sądzimy,
że jest od nas oczekiwane,
z wyuczonych schematów.
W ciele niewygoda.
Głowa pełna potencjalnych wyobrażeń.
Zupełnie innym doświadczeniem
jest czuć, że czegoś chcesz
i bać się po to sięgnąć.
Wtedy ciało mówi „tak, idź za tym”.
A głowa pisze czarne scenariusze.
Lecz lęk nie zawsze oznacza, że kierunek jest niewłaściwy.
Nie wtedy, kiedy:
W ciele spokój i tęsknota za tym co ożywia.
W głowie napięcie i obrazy klęski.
Podejmowanie dużych decyzji
może paraliżować,
jeżeli w małych nie mówimy sobie prawdy.
„Jest mi smutno.”
„Nie chcę tego.”
„Jestem zmęczona.”
„Boję się.”
“To mnie rozczarowało.”
Nie mówimy sobie prawdy z potrzeby przetrwania.
Czasem niewidzenie czegoś pomagało:
– utrzymać relację
– zachować poczucie bezpieczeństwa
– funkcjonować
– przetrwać dzieciństwo
– nie czuć bólu.
Psychika jest bardzo inteligentna w chronieniu nas przed bólem,
jeśli go interpretuje jako wysiłek ponad nasze siły.
Potrafi:
– minimalizować cierpienie
– odcinać emocje
– tworzyć narracje, które pozwalają dalej działać.
Dlatego można jednocześnie:
„wiedzieć” i nie wiedzieć.
Ale, skutki ukrywania prawdy przed sobą kosztują dużo energii przepalonej na:
- rozszczepienie pomiędzy tym co czujemy i jak żyjemy
- chroniczne napięcie i zmęczenie
- utratę kontaktu ze sobą: czego chcemy, gdzie są nasze granice, co jest nasze
- mniej autentyczne relacje, oparte na dopasowaniu, unikaniu konfliktu…
Dopóki nie mówimy sobie prawdy,
część naszej energii jest zajęta podtrzymywaniem iluzji.
A prawda – nawet trudna – bardzo często przywraca życie.
Co ważne, mówienie sobie prawdy nie oznacza brutalności wobec siebie.
Nie chodzi o:
– oskarżanie się
– „twarde fakty”
– rozliczanie siebie.
Prawda bez współczucia rani.
Najbardziej transformująca jest prawda,
która spotyka się z obecnością.
Z czułą obecnością.
Najpierw w małych momentach każdego dnia:
„Jest mi smutno.”
„Nie chcę tego.”
„Jestem zmęczona.”
„Boję się.”
“To mnie rozczarowało.”
Potem w większych:
„Nie chcę już tak żyć.”
„Ta relacja mnie boli.”
„Nie kocham tego, co robię.”
Ale też:
“Naprawdę o tym marzę.”
“Chcę spróbować.”
“Czuję, że żyję jak… (to robię / taką osobą jestem…)”
“To mi daje redość.”
„Chcę więcej.”
…
I nie bój się.
To, że powiesz sobie prawdę,
nie oznacza,
że masz natychmiast
zakończyć bolesną relację,
zmienić pracę
przejść do kolejnego rozdziału życia…
Niegotowa.
Oznacza tylko, że jeśli powiesz sobie otwarcie to,
czego boisz się nazwać,
dajesz sobie szansę
na zmianę energii
oraz szybszy lub wolniejszy proces
– to zależy od Ciebie –
podążania w kierunku tego
co Cię ożywia.
Nazwij to, co Cię ożywia.
I twórz dla tego coraz więcej miejsca w swoim życiu.
Pytania od serca:
- W jakim obszarze życia najdłużej negocjujesz ze sobą coś, co prawdopodobnie już czujesz?
- Co dziś powiedziałoby Twoje ciało, gdyby mogło odpowiedzieć przed Twoją głową?

Jeśli stoisz na życiowym rozdrożu, zastanawiasz się co dalej i chcesz zbudować życie oparte na swoim Darze, zapraszam Cię do pobrania D.A.R.mowego e-booka „5 kroków do rozpoznania Twojego D.A.R.u”. Znajdziesz go na stronie: https://magdamoskal.com/5-krokow/.
Przekaż ten link również znajomej osobie, która sądzisz, że mogłaby z niego skorzystać.
Dbaj o siebie, bo jesteś Darem.
Magda

