235. Miła czy dobra? Nie swoim kosztem.

Dobra.
Miła.

Często używamy tych słów zamiennie,

ale one nie prowadzą w to samo miejsce,

ani z tego samego miejsca nie wychodzą.

„Bycie miłą” bardzo często zaczyna się nie tyle w wolności, co w nieuświadomionej potrzebie.

Potrzebie bycia lubianą.
Potrzebie utrzymania spokoju.
Potrzebie uniknięcia napięcia…

Bo jako grzeczna dziewczynka, pewnie się nauczyłaś:

Że kiedy jesteś miła – jest bezpieczniej.
Że kiedy się dostosowujesz – jest mniej konfliktów.
Że kiedy nie sprawiasz problemu – jesteś łatwiejsza do przyjęcia?

I z pewnością to ma sens.

To była strategia, która działała.

Dlatego „miła” często:

mówi „tak”, kiedy czuje „nie”
łagodzi swoje komunikaty
unika trudnych rozmów
bierze pod uwagę wszystkich – oprócz siebie

zadowala się minimum tego co potrzebuje

w relacji jest bliżej innych niż siebie

jest niepewna czego chce, jakie ma zdanie, co jest dla niej ważne

Na zewnątrz to nie wygląda źle.

Ale w środku często zostaje napięcie.

Frustracja.
Zmęczenie.

„Bycie dobrą” wyrasta z innego miejsca.

Z wolności.

Z kontaktu ze sobą.

To moment, w którym widzisz drugą osobę –
i jednocześnie nie znikasz.

Dobra osoba potrafi powiedzieć „nie”.
Potrafi być życzliwa, nie przekraczając siebie.
Potrafi zostać w relacji – nawet wtedy, kiedy robi się mniej wygodnie.

Nie zawsze jest wtedy „miło”.

Ale jest prawdziwie.

Najprościej można to zobaczyć tak:

„miła” dba o to, żeby było spokojnie
„dobra” dba o to, żeby było uczciwie – także wobec siebie

Ta różnica często najmocniej ujawnia się w pracy.

Wyobraź sobie sytuację.

Masz dużo na głowie.
Twój dzień jest już pełny.

I ktoś z zespołu prosi Cię o pomoc w swoim zadaniu.

Część „miła” odpowiada szybko:

„jasne, zrobię to”

Bo nie chcesz zawieść.
Bo nie chcesz sprawić komuś trudności.
Bo „to tylko chwila”.

A potem zostajesz dłużej.
Czujesz zmęczenie.
I gdzieś pod spodem pojawia się napięcie, którego nawet nie nazywasz.

Część „dobra” zatrzymuje się na moment.

Sprawdza:

czy mam na to przestrzeń?
czego teraz potrzebuję?

I może powiedzieć:

„chciałabym pomóc, ale dziś nie mam już na to zasobów”
albo
„mogę się tym zająć jutro, nie dzisiaj”

To jest spora zmiana w miejscu, z którego mówisz.

Bo bycie dobrą nie polega na tym, że zawsze dajesz.

Polega na tym, że jesteś w kontakcie z tym, kiedy dajesz – a kiedy nie.

To wymaga odwagi.

Bo nie zawsze spotka się z zadowoleniem.

Nie zawsze będzie wygodne.

Ale bardzo często przynosi:

Szacunek.
Więcej przestrzeni.
Relacje, które są bardziej prawdziwe.

I spokój w sobie.

Bo nie musisz już pilnować wszystkiego.

Nie musisz zgadywać, co powinnaś zrobić.

Zaczynasz wiedzieć.

Przejście od „miłej” do „dobrej” nie polega na tym, że przestajesz być ciepła.

Polega na tym, że Twoja dobroć przestaje być automatyczna.

Zaczyna być świadoma.

I ma swoje granice.

Pytania od serca:

  • W jakich sytuacjach w Twoim życiu najczęściej uruchamia się „bycie miłą” – i co próbujesz w ten sposób ochronić?
  • Jak mogłoby wyglądać jedno małe „bycie dobrą wobec siebie” już dziś?

Jeśli stoisz na życiowym rozdrożu, zastanawiasz się co dalej i chcesz zbudować życie oparte na swoim Darze, zapraszam Cię do pobrania D.A.R.mowego e-booka „5 kroków do rozpoznania Twojego D.A.R.u”. Znajdziesz go na stronie: https://magdamoskal.com/5-krokow/.

Przekaż ten link również znajomej osobie, która sądzisz, że mogłaby z niego skorzystać.

Dbaj o siebie, bo jesteś Darem.

Magda

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *