Przez długi czas myślałam, że poczuję spokój wtedy, kiedy moje życie się uspokoi.
Kiedy będzie mniej problemów.
Mniej napięć.
Mniej niewiadomych.
Kiedy ludzie zaczną zachowywać się tak, jak tego potrzebuję.
Kiedy wszystko będzie poukładane.
Przewidywalne.
Pomyliłam spokój z kontrolą.
Dlatego, że harmonia nie rodzi się wtedy, gdy świat przestaje się zmieniać.
Rodzi się wtedy, gdy coraz lepiej wiemy, jak powracać do siebie w chaosie.
Powrót. Do miejsca w sobie, które pozostaje dostępne nawet wtedy, gdy życie staje się głośne. I gdy w Tobie też jest głośno, bo różne emocje dobijają się o uwagę w tym samym czasie.
Harmonia nie polega na tym, żeby nigdy nie doświadczać stresu.
Polega na zdolności do odzyskiwania równowagi
oraz tworzenia wewnętrznej przestrzeni,
z której możemy doświadczać zewnętrznego i wewnętrznego chaosu.
Nasz organizm robi to nieustannie.
Reguluje temperaturę ciała.
Oddech.
Tętno.
Poziom energii.
Nie czeka na moment, aż wszystko wokół stanie się idealne.
Bo został stworzony do życia w zmieniającym się świecie.
Układ nerwowy nie oczekuje świata bez wyzwań.
Uczy się wracać.
Wewnętrzna harmonia nie jest stanem, który osiąga się raz na zawsze.
Ale praktyką powrotu.
Każdego dnia.
Coraz szybciej zauważając moment, w którym oddalamy się od siebie.
I coraz spokojniej odnajdując drogę z powrotem.
Czasem próbujemy budować równowagę, zmieniając wszystko dookoła.
Liczymy na to, że odpowiednia praca, relacja, ilość obowiązków albo zachowanie innych ludzi przyniosą nam spokój.
Środowisko rzeczywiście ma kapitalne znaczenie.
Ale jeśli całe nasze poczucie równowagi zależy od tego,
co wydarza się na zewnątrz,
bardzo łatwo zgubić grunt pod nogami.
Ciało przypomina nam o czymś innym.
Ono nie buduje bezpieczeństwa przez analizowanie.
Buduje je przez doświadczenie.
Każda dobrze przespana noc.
Spacer.
Oddech, który zwalnia.
Pożywny posiłek.
Kontakt z naturą.
Życzliwa rozmowa.
Chwila ciszy.
Medytacja.
To nie są drobne przyjemności.
To sygnały wysyłane do układu nerwowego.
Informacje:
„Możesz na chwilę odpuścić.”
„Nie jesteś sama.”
„Teraz jest bezpiecznie.”
Podobnie działa medytacja.
Nie dlatego, że zatrzymuje myśli.
Ale dlatego, że za każdym razem, kiedy zauważasz, że odpłynęłaś…
i wracasz do oddechu…
uczysz siebie czegoś niezwykle ważnego.
Powrotu.
Tak samo jest z ruchem.
Spacer.
Joga.
Taniec.
Pływanie.
Praca w ogrodzie.
To nie tylko aktywność fizyczna.
To sposób, w jaki ciało domyka napięcie i odzyskuje równowagę.
Im dłużej pracuję z ludźmi, tym częściej doświadczam, że harmonia nie jest czymś, co znajdujemy.
Jest czymś, co codziennie współtworzymy.
Małymi powrotami.
Do ciała.
Do oddechu.
Do własnego rytmu.
Do tego, co naprawdę ważne.
Dlatego odpoczynek nie jest nagrodą za zmęczenie.
Jest warunkiem dobrego życia.
Bo nie można oddychać wyłącznie wdechem.
Nie można nieustannie dawać.
Nie można cały czas być silną.
Tak samo nie można zbudować wewnętrznej harmonii wyłącznie dzięki temu, że świat na chwilę zrobi się spokojniejszy.
Wewnętrzny dom buduje się od środka.
A potem coraz częściej do niego wraca.
Nie potrzebujesz być zawsze w 100% w harmonii.
Potrzebujesz podwójnej uwagi,
zwróconej jednocześnie na stabilne miejsce w Tobie,
z którego następnie, ze spokojem, możesz obserwować dysharmonię –
zarówno w sobie jak i na zewnątrz.
Pytania od serca:
- Co pomaga Ci wracać do siebie, kiedy życie staje się zbyt głośne?
- Jaki jeden mały rytuał mógłby stać się Twoim codziennym powrotem do wewnętrznej przestrzeni równowagi?

Jeśli stoisz na życiowym rozdrożu, zastanawiasz się co dalej i chcesz zbudować życie oparte na swoim Darze, zapraszam Cię do pobrania D.A.R.mowego e-booka „5 kroków do rozpoznania Twojego D.A.R.u”. Znajdziesz go na stronie: https://magdamoskal.com/5-krokow/.
Przekaż ten link również znajomej osobie, która sądzisz, że mogłaby z niego skorzystać.
Dbaj o siebie, bo jesteś Darem.
Magda

