Żadne dziecko nie przychodzi na świat z gotowym obrazem siebie.
Na początku poznajemy siebie przez oczy innych ludzi.
Patrzymy na twarze rodziców.
Na ich reakcje.
Na sposób, w jaki odpowiadają na naszą obecność.
To trochę tak, jakbyśmy przeglądali się w pierwszych lustrach.
Jeśli dziecko doświadcza zainteresowania, ciepła i uważności, stopniowo buduje w sobie poczucie:
„Jestem ważna.”
„Moje uczucia mają znaczenie.”
„Mogę być sobą.”
Jeśli natomiast częściej spotyka się z krytyką, zawstydzaniem albo brakiem zainteresowania, może zacząć wierzyć:
„Jest ze mną coś nie tak.”
„Powinnam być inna.”
„Muszę bardziej się postarać.”
I choć dorastamy, potrzeba przeglądania się w oczach innych ludzi często zostaje z nami na długo.
Nadal szukamy luster.
W relacjach.
W pracy.
W przyjaźniach.
W mediach społecznościowych.
Sprawdzamy, jak jesteśmy odbierane.
Czy ktoś nas lubi.
Czy docenia.
Czy wybiera.
To naturalne.
Jesteśmy istotami społecznymi.
Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy cudze lustra stają się jedynym miejscem, w którym szukamy odpowiedzi na pytanie:
„Kim jestem?”
Bo ludzie nigdy nie widzą nas w pełni.
Widzą nas przez własną historię.
Przez swoje doświadczenia.
Potrzeby.
Lęki.
Pragnienia.
Ta sama osoba może być dla jednych inspirująca, dla innych onieśmielająca, a dla jeszcze innych zbyt odważna lub zbyt spokojna.
I wszystkie te opinie mówią coś o niej.
Ale mówią też coś o osobie, która patrzy.
Dlatego bardzo lubię pytanie, którym Gabor Maté posługuje się podczas swoich wykładów:
„Co byś zrobiła, gdyby ktoś powiedział Ci, że jesteś zielonym krzakiem?”
Prawdopodobnie nic.
Nie spędziłabyś wieczoru na analizowaniu tej opinii.
Nie szukałabyś potwierdzenia u znajomych.
Nie próbowałabyś udowodnić, że nie jesteś krzakiem.
Po prostu wiedziałabyś, że to nie jest prawda o Tobie.
A jednak wiele innych opinii potrafi poruszyć nas do głębi.
Czasem jedna uwaga zostaje z nami na tygodnie.
Czasem jedno zdanie podważa coś, co budowałyśmy latami.
Dzieje się tak często wtedy, gdy własny obraz siebie jest jeszcze kruchy albo oparty głównie na tym, co odbijają inni.
Dlatego dojrzewanie nie polega na ignorowaniu ludzi.
Informacje zwrotne są potrzebne.
Pomagają nam się rozwijać.
Zobaczyć swoje ślepe punkty.
Dostrzec mocne strony, których same nie zauważamy.
Ale warto pamiętać, że każde lustro pokazuje również swojego właściciela.
Kiedy ktoś mówi:
„Jesteś zbyt wrażliwa.”
Być może mówi coś o Tobie.
A być może o własnej trudności w kontakcie z emocjami.
Kiedy ktoś mówi:
„Jesteś inspirująca.”
Mówi także o tym, co sam ceni i za czym tęskni.
Może właśnie dlatego warto zadawać sobie dwa pytania.
Nie tylko:
„Co to mówi o mnie?”
Ale również:
„Co to mówi o osobie, która tak mnie widzi?”
Pomiędzy tymi dwoma perspektywami często znajduje się więcej prawdy.
Bo ludzie są lustrami.
Problem zaczyna się, gdy zapominamy, że nasze odbicie w czyimś lustrze to nie my.
Wolność ma szansę zaistnieć, gdy potrafimy korzystać z cudzych luster, nie oddając im prawa do definiowania tego, kim jesteśmy.
Pytania od serca:
- Czyja opinia ma dziś największy wpływ na to, jak myślisz o sobie?
- Które zdanie o sobie wciąż nosisz, choć być może bardziej opowiada historię osoby, która je wypowiedziała, niż Twoją?

Jeśli stoisz na życiowym rozdrożu, zastanawiasz się co dalej i chcesz zbudować życie oparte na swoim Darze, zapraszam Cię do pobrania D.A.R.mowego e-booka „5 kroków do rozpoznania Twojego D.A.R.u”. Znajdziesz go na stronie: https://magdamoskal.com/5-krokow/.
Przekaż ten link również znajomej osobie, która sądzisz, że mogłaby z niego skorzystać.
Dbaj o siebie, bo jesteś Darem.
Magda

