Każda z nas ma jakieś wyobrażenie sukcesu.
Dla jednej będzie nim rozwijająca się firma. Dla innej praca, która daje poczucie sensu. Dla jeszcze innej czas spędzony z bliskimi, spokojne poranki albo wolność decydowania o tym, jak wygląda jej dzień.
Nie ma jednej definicji sukcesu.
A jednak czasami żyjemy tak, jakby istniała.
Jakbyśmy musiały coś osiągnąć, komuś coś udowodnić, gdzieś dojść, żeby wreszcie poczuć, że jesteśmy wystarczająco dobre.
Że nasze życie ma wartość.
Że my mamy wartość.
I być może właśnie dlatego, zanim zaczniemy pytać, jak osiągnąć sukces, warto zadać sobie inne pytanie:
Czy to, do czego dążę, jest naprawdę moje?
Czy wypływa z tego, kim jestem, co jest dla mnie ważne i jak chcę żyć?
Czy może z wyobrażenia o tym, kim powinnam się stać, żeby zasłużyć na uznanie, miłość albo poczucie własnej wartości?
Bo można osiągnąć wszystko, czego od nas oczekiwano, i nadal nie czuć się na swoim miejscu.
Można też prowadzić życie, które z zewnątrz nie wygląda szczególnie imponująco, a jednak doświadczać głębokiego poczucia spełnienia.
Sukces nie musi oznaczać więcej.
Czasami oznacza bardziej po swojemu.
Ale nawet kiedy zaczynamy rozpoznawać, czego naprawdę pragniemy, droga do tego nie zawsze jest prosta.
Przychodzą okresy, w których niewiele się udaje.
Kiedy nasze plany się rozsypują. Kiedy nie wiemy, co dalej. Kiedy mimo wysiłku nie widzimy rezultatów.
Chciałybyśmy już wiedzieć.
Dokąd zmierzamy. Czy podejmujemy dobre decyzje. Czy to wszystko ma sens.
A odpowiedzi nie przychodzą.
Trudne okresy nie zawsze mają ukryty sens. Nie musimy też cierpieć, żeby zasłużyć na coś dobrego.
Ale czasami, kiedy nie możemy oprzeć się na tym, co znane i przewidywalne, zaczynamy poznawać siebie w nowy sposób.
Zauważamy, jak reagujemy na niepewność.
Jak rozmawiamy ze sobą, kiedy coś nam nie wychodzi.
Czy potrafimy być dla siebie życzliwe, kiedy nie spełniamy własnych oczekiwań.
Czy umiemy poprosić o pomoc.
Czy potrafimy pozostać przy sobie, nawet kiedy nie wiemy, co wydarzy się jutro.
I być może właśnie wtedy rozwijamy coś, czego nie da się zdobyć wraz z awansem, pieniędzmi czy uznaniem.
Wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa, które nie wynika z przekonania, że wszystko będzie dobrze, ale pozwala nam stopniowo odkrywać, że możemy spotkać się również z tym, co trudne.
Że nie musimy znać wszystkich odpowiedzi.
Że możemy się bać i jednocześnie szukać kolejnego kroku.
Że możemy doświadczać rozczarowania, smutku czy niepewności, nie tracąc całkowicie kontaktu ze sobą.
Nie oznacza to, że zawsze będziemy spokojne.
Ani że ze wszystkim poradzimy sobie same.
Czasami właśnie umiejętność sięgnięcia po wsparcie staje się częścią naszego bezpieczeństwa.
Ponieważ niektóre trudniejsze okresy nie tyle oddalają nas od sukcesu, ile pomagają nam dojrzewać do życia, którego naprawdę pragniemy.
Bo sukces też ma swój ciężar.
Przynosi nowe możliwości, ale czasami również większą odpowiedzialność.
Więcej decyzji.
Więcej oczekiwań.
Czasem większą widoczność i konieczność stawiania granic.
Możemy marzyć o prowadzeniu własnej firmy, ale czy potrafimy powiedzieć „nie” możliwościom, które nie są zgodne z naszymi wartościami?
Możemy pragnąć uznania, ale czy umiemy pozostać sobą, kiedy inni zaczynają mieć wobec nas oczekiwania?
Możemy marzyć o wolności, ale czy potrafimy żyć z niepewnością i odpowiedzialnością, które jej towarzyszą?
Sukces trzeba nie tylko osiągnąć, ale też nauczyć się z nim żyć.
A do tego potrzebujemy znać siebie.
Wiedzieć, co jest dla nas ważne.
Rozpoznawać swoje granice.
Umieć wracać do równowagi, kiedy życie nie układa się zgodnie z planem.
I pamiętać, że nasza wartość nie rośnie wraz z kolejnym osiągnięciem ani nie maleje, kiedy coś nam się nie udaje.
Pytanie „Ile waży sukces?” nie dotyczy więc wyłącznie tego, ile odpowiedzialności jesteśmy gotowe unieść. Dotyczy również tego, ile cudzych oczekiwań jesteśmy gotowe odłożyć, żeby zrobić miejsce na własne życie.
Bo sukces, który wymaga od nas nieustannego udowadniania swojej wartości, może okazać się bardzo ciężki.
A sukces, który wyrasta z tego, kim naprawdę jesteśmy, może przynieść poczucie, że jesteśmy u siebie.
Ponieważ coraz mniej musimy udawać kogoś, kim nie jesteśmy.
I być może dojrzewamy nie tylko do osiągnięcia tego, czego pragniemy.
Ale do życia, w którym nie musimy już zasługiwać na prawo do bycia sobą.
Pytania od serca:
- Jak wyglądałaby Twoja definicja sukcesu, gdybyś nie musiała nikomu niczego udowadniać?
- Czego dowiedziałaś się o sobie w trudniejszych okresach swojego życia?
- Co pomaga Ci budować poczucie bezpieczeństwa, kiedy nie wiesz, co wydarzy się dalej?
- Czy sukces, do którego dziś dążysz, przybliża Cię do siebie, czy do wyobrażenia o tym, kim powinnaś być?

Jeśli stoisz na życiowym rozdrożu, zastanawiasz się co dalej i chcesz zbudować życie oparte na swoim Darze, zapraszam Cię do pobrania D.A.R.mowego e-booka „5 kroków do rozpoznania Twojego D.A.R.u”. Znajdziesz go na stronie: https://magdamoskal.com/5-krokow/.
Przekaż ten link również znajomej osobie, która sądzisz, że mogłaby z niego skorzystać.
Dbaj o siebie, bo jesteś Darem.
Magda

