Kto żyje Twoim życiem? Gdzie są Twoje granice?

To jest blog dla osób o mocnych nerwach i słabych granicach, które mają dość życia kosztem własnych potrzeb, po to żeby innym było wygodnie. Historia, którą chcę dzisiaj przytoczyć może być dla Ciebie mocna. Zwłaszcza, jeśli jesteś wysoko-wrażliwa. Chociaż być może właśnie Ty potrzebujesz ją usłyszeć. Zastanawiałam się czy w ogóle ją przytaczać, ale mnie otrzeźwiła, więc może na Ciebie zadziała podobnie. Jeśli otrzeźwienia teraz potrzebujesz w życiu…

„Kiedyś to mężczyźni kobietom dawali prezenty, a teraz to klientki przynoszą czekoladki” skwitował mój szewc czekoladę Merci, którą dałam mu w podziękowaniu za pięknie zrobione buty. Lekko osłupiałam. Czekolada była czystym gestem wdzięczności, a starszy pan najwyraźniej zinterpretował  ten gest na płaszczyźnie damsko-męskiej.

Opowiedziałam o tym wydarzeniu mojej dwudziestoletniej córce. „Wiesz mamo” – odpowiedziała po zastanowieniu. „Słyszałam ostatnio historię o seryjnym mordercy, który wyszukiwał swoje ofiary w ten sposób, że w supermarkecie lekko szturchał kobietę ramieniem. Te, które reagowały w sposób sympatyczny i przepraszały, pomimo że to nie one szturchnęły, te wybierał na kolejną ofiarę.” W pierwszym odruchu pomyślałam sobie: „ Dlaczego miałabym przeprosić kogoś, kogo nie popchnęłam?”.  Ale, jak wyobraziłam sobie tą sytuację, to wcale nie jestem pewna czy bym nie przeprosiła, w sympatycznym geście pojednania. Ta myśl mnie zmroziła.

Odruchowa reakcja szewca i opowieść córki, kazały mi się zastanowić jak różne interpretacje rzeczywistości każdy nas nosi w swojej głowie, ale też nad sposobem w jaki stawiamy granice. Jak ciężko niektórym z nas ustalić i respektować swoje granice. Jak łatwo niektórym z nas naruszać cudze granice i traktować cudze życie jakby mogli je wykorzystać dla siebie. Myślę tutaj również o rodzicach, którzy traktują życie swoich dzieci, jakby mogli nim w dowolny sposób rozporządzać, projektując ścieżkę kariery, małżeństwo, czy miejsce zamieszkania w zgodzie z własnymi przekonaniami, potrzebami lub niespełnionymi aspiracjami.

Na samą myśl o tym, czuję w sobie bunt. Z dwóch powodów.

Pierwszy powód jest taki, że chodzą po tym świecie ludzie, którzy nie tylko nie szanują cudzych granic, ale wręcz pasożytują na ugodowości osób wrażliwych lub zależnych od nich. I czasem może się wydawać, że to takie osoby ustalają zasady.

Drugi powód jest taki, że być może mój sposób komunikowania się z innymi jest zbyt miły i powinnam przyjrzeć się tej części mnie, która przeprasza, chociaż nie powinna. Która jest miła w momentach, w których powinna być stanowcza. Która wykonując miłe gesty, naraża się na nieprzyjemne sytuacje. Bunt w stosunku do samej siebie za niewyraźnie postawione granice.

Bo miłym można być na dwa sposoby.

Jeżeli bycie miłą jest Twoim wyuczonym sposobem funkcjonowania w reakcji na traumę rozwojową, którą przeżyłaś w dzieciństwie, kiedy to musiałaś wyczuwać nastroje Twoich opiekunów, żeby zaspokajać ich oczekiwania, żeby chronić siebie i uniknąć ich niezadowolenia, to czas z tym skończyć. Przestań być miła w taki sposób. Przestań „znikać”, opuszczać siebie i zgadywać potrzeby innych, żeby uniknąć konfrontacji i za wszelką cenę zachować miłą atmosferę i być z ludźmi w dobrej relacji na swój koszt. Jeśli jesteś miła w ten sposób,  jest to znak, żebyś konkretnie popracowała nad swoimi granicami. Życie oparte na takim sposobie funkcjonowania nie jest naprawdę Twoim życiem. Bo co to jest za życie, jeśli nie możesz śmiało wyrażać siebie, ponieważ kogoś rozczarujesz? Co to jest za życie, jeśli głównym kryterium podejmowanych przez Ciebie decyzji jest  pytanie; „ Co ludzie powiedzą?” Co to jest za życie, jeśli ciągle kurczysz się w sobie, żeby pasować do cudzych wyobrażeń tego jak powinno się żyć, pracować, funkcjonować oraz tego Kim jesteś i jaka jesteś? Jeżeli nauczyłaś się funkcjonować w ten sposób, każdy rodzaj asertywności i wyznaczania zdrowych granic, będziesz odczuwać jako agresję w stosunku do innych ludzi. Będziesz ciągle rezygnować z siebie, własnych marzeń i planów i przepraszać, w gruncie rzeczy, za to, że żyjesz. To jest życie oparte na lęku. Czas z tym skończyć.

Czym innym jest bycie uprzejmą, kiedy masz mocno wyznaczone granice, które potrafisz utrzymać w kontakcie z innymi. Wtedy możesz być otwarta na innych i ich opinie, bo ostatecznie Ty sama decydujesz o sobie. Możesz wtedy brać pod uwagę uczucia i opinie innych osób, ale końcową decyzję zawsze podejmujesz w oparciu o to co Ty czujesz, co jest zgodne z Tobą, co Twoje ciało odczuwa jako dobry wybór. Przestajesz kurczyć się w sobie, a zamiast tego potrafisz odnaleźć w sobie odwagę do tego, żeby podejmować własne, niepodległe decyzje i iść swoją drogą.

Żebyś mogła poczuć o czym mówię, spróbuj poniższego ćwiczenia:

Wyobraź sobie, że budujesz własne granice. Wyznaczasz je za pomocą bańki. To może być bańka mydlana, bańka ze światła, albo jakiejkolwiek innej materii, która będzie Ci dawała jednocześnie poczucie bezpieczeństwa i połączenia ze światem wokół Ciebie. Pozwól swoim rękom wyznaczyć granice tej bańki. Zobacz w jakiej odległości od swojego ciała odruchowo wyznaczasz te granice. Czy Twoje ręce są blisko ciała, zgięte w łokciach? Czy są wyprostowane i masz odwagę do tego, żeby szeroko zakreślić granice wokół siebie i swobodnie roztoczyć przestrzeń wokół siebie, w której będziesz się czuła bezpiecznie? Poeksperymentuj trochę z wyznaczaniem granic – ze zgiętymi łokciami i zupełnie wyprostowanymi. Zakreślaj granice wokół siebie tak, żebyś czuła się w nich dobrze i swobodnie.

  • Jaka jest Twoja bańka? Z czego jest zbudowana? Jaki ma kolor i fakturę? Czy jest elastyczna, ciepła, chłodna, szorstka…?
  • Jakie to jest odczucie w ciele, ze śmiałością i dowagą wyznaczać szeroko granice wokół siebie?

Będąc w swojej bańce, daj sobie poczuć spokój i bezpieczeństwo. Oddychaj swobodnie. Rozluźnij ciało – wszystkie partie mięśni po kolei, od głowy po stopy. Poczuj, że to jest Twoja święta przestrzeń. Stan docelowy – swobodne bycie w Twoim ciele i Twoim życiu.

Wykonuj to ćwiczenie tak często jak tego potrzebujesz. Wracaj regularnie do swojej świętej przestrzeni spokoju, swobody i bezpieczeństwa. Wyznaczaj mocne granice wokół siebie. Pilnuj ich z uwagą, nawet jeśli na początku będzie to niekomfortowe w odczuciu. Łagodnie, ale stanowczo i bez lęku. Decyduj kogo chcesz dopuścić blisko, a kogo chcesz trzymać daleko poza granicami, które wyznaczysz. To samo dotyczy wszystkich sytuacji w życiu. Zajęć, które wykonujesz. Miejsc, filmów, programów telewizyjnych, mediów społecznościowych… Zastanów się co ma być częścią Twojego życia, a na co nie ma miejsca w Twoim życiu, nawet jeśli rozstanie z tym będzie bolesne.

To nie inni ludzie – rodzice, szef, przyjaciółki… – tylko Ty będziesz ostatecznie ponosić konsekwencje tego, że nie masz odwagi żyć po swojemu. Dlatego nie ustawiaj swojego życia pod wygodę i oczekiwania innych. Bo to Ty zapłacisz złamanym życiem, wypaleniem, poczuciem niespełnienia i pustki. Odważnie podejmowane zmiany w życiu, wzmacniają najważniejsze relacje i budują nowe, więc nie obawiaj się, że kogoś urazisz.  Nie obawiaj się samotności.

I pamiętaj. Jesteś ukochanym dzieckiem Wszechświata, lub jeśli wierzysz – Boga. Żyjesz, ponieważ jesteś ważna i zawsze  otoczona miłością. Poddaj się tej miłości. Wsłuchuj się w siebie i żyj w zaufaniu, że jesteś prowadzona po dobrej drodze. Żyj z odwagą.

Nie omiataj tego ćwiczenia wzrokiem, to nic Ci nie da. Żeby ćwiczenia miały moc, trzeba je zrobić. To naprawdę wiele zmienia:)

Z przyjemnością poznam Twoją perspektywę! Odezwij się do mnie w każdej chwili. Jestem tu, aby Cię wspierać! Jeśli masz pytania, potrzebujesz wyjaśnień lub czujesz się zagubiona na zawodowym rozdrożu, odpisz na tą wiadomość.

Cenię Twoje osobiste doświadczenie i chętnie dowiem się, gdzie jesteś na swojej drodze. Nie musisz spędzać życia na rozdrożu:)

Pozdrawiam Cię serdecznie. Magda

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.