Jak iść do przodu z odczuwalnym poczuciem progresu?

Widziałam kiedyś eksperyment, w którym na metalowej blaszce leżały opiłki metalu. Blaszka była połączona z głośnikiem, z którego była puszczana muzyka. Wibracje muzyki powodowały, że opiłki układały się w różne kształty. Te kształty były zadziwiająco regularne i piękne, a każdy dźwięk układał się w inny kształt. Najbardziej niesamowite było jednak nagranie ruchu opiłków na blaszce. Nagranie puszczone w naturalnej prędkości pokazywało jak powstają kolejne kształty, ale puszczone w zwolnionym tempie pokazało, że pomiędzy jednym, a drugim kształtem w opiłkach panuje zupełny chaos niewidoczny dla oka w naturalnym tempie. To co na pierwszy rzut oka wydawało się harmonijną symfonią dźwięków i układanych przez nie obrazów, przy bliższym badaniu okazało się ciągiem elementów wyłaniających się z chaosu:) I ten fakt wcale nie ujmuje pięknu całego tego opiłkowo-muzycznego zjawiska. Wręcz odwrotnie – pokazuje, że chaos jest częścią tworzenia i jest niezbędnym etapem powstawania dzieła. W tym również dzieła, którym jest życie.

Niestety, widzę u siebie tendencję do tego, żeby spostrzegać życie ludzi, których podziwiam jako sekwencję pięknych kształtów, a moje jak sekwencję chaosu pomiędzy;)) Myślę, że wynika to z faktu, że zwłaszcza my kobiety potrzebujemy nauczyć się po pierwsze, bardziej celebrować swojej sukcesy – nie tylko te duże, ale wszystkie mikro sukcesy każdego dnia oraz nagradzać się za nie. Wszystkie zrealizowane projekty i mniejsze zadania w pracy, ale również ugotowane obiady, uważne rozmowy z naszymi bliskimi docierające do sedna tego co dla nich ważne, umyte na wiosnę okna… to wszystko może i powinno być powodem świętowania. Za wszystkie te mniejsze i większe wysiłki potrzebujemy również się nagradzać. Spacerem, czasem na czytanie, wolnym wieczorem bez obowiązków, wolnym weekendem poza domem – czymkolwiek co wydaje się adekwatne i w zasięgu możliwości. Ponieważ sukces bez świętowania nie jest odbierany przez mózg jako sukces. Nie liczy się w rejestr. Co skutkuje tym, że spędzamy większość życia w przygnębieniu, z poczuciem porażki. 

Po drugie, chaos potrzebuje czuć się chciany w naszym życiu;)) Zamiast bać się chaosu, który i tak jest nieunikniony, możemy widzieć go i traktować jako sprzymierzeńca, przestrzeń kreatywności i uczenia się. Przecież każdy kolejnym etap życia, jeśli ma być etapem odbywającym się na wyższym poziomie od poprzedniego, potrzebuje być poprzedzonym czasem dezintegracji i definiowania siebie na nowo. Jasne, że to boli, bo wymaga czasami zrezygnowania ze strategii, przekonań o sobie i sposobu myślenia, które służyły nam przez całe życie. Ale, nagroda jest tego warta. A jest nią coraz większa wolność do bycia sobą i życie, które tą wolność wyraża.

Tak więc, jak to jest u Ciebie?

Wypisz listę wszystkich swoich sukcesów, których do tej pory odpowiednio nie celebrowałaś. Które to są? Jak chcesz je uczcić i się za nie nagrodzić?

A może jest w Twoim życiu jakaś osoba, której możesz pomóc w tym procesie?

Jak chcesz reagować na chaos i trudniejsze momenty w Twoim życiu, żeby stawały się dla Ciebie czasem rozwoju? Zamiast bać się wyzwań możesz je witać z odwagą. Które obecne sytuacje, relacje, wyzwania możesz potraktować w ten sposób? Czego chcesz się nauczyć odważnie i z miłością je adresując?

Chaos przeplata się z sukcesami w naszym życiu. Przygarnij chaos jako pierwszy krok do sukcesu i celebruj sukcesy. Życie jest piękne. Dostrzegaj to piękno i korzystaj z niego:)

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.